Berlin obsługiwany jest przez trzy duże porty lotnicze: Schönefeld (Flughafen Berlin-Schönefeld), Tegel (Flughafen Tegel) oraz Tempelhof (Flughafen Tempelhof). Wszystkimi zarządza spółka Berliner Flughäfen.
Tempelhof - położone jest bardzo blisko centrum miasta. W związku z rozbudową lotniska Schönefeld planowane jest zamknięcie tego lotniska. Początkowo miał być zamknięty 2004, ale decyzja o zamknięciu została zmieniona niedługo przed tym terminem.
Tegel położony jest w zachodniej części miasta - w dzielnicy Tegel. Ma 47 połączeń lotniczych do 21 państw. Korzysta z niego blisko 10 milionów pasażerów rocznie. Powstał po II wojnie światowej w czasie blokady Berlina przez ZSRR. Miał umożliwić mieszkańcom zachodniej części miasta jakikolwiek kontakt ze światem zewnętrznym, – bo jak wiadomo z historii, zachodnio-berlińczycy nie mieli możliwości by inaczej opuszczać swą część miasta. Rozbudowany i zmodernizowany w latach siedemdziesiątych, zaczął stopniowo zastępować lotnisko w Tempelhof i był głównym portem lotniczym Berlina Zachodniego. Podobnie jak Tempelhof ma zostać zlikwidowany po zakończeniu rozbudowy lotniska Schönefeld (w 2010 roku, choć pierwotnie zakładano jego likwidację na rok 2007).

Port lotniczy Schönefeld położony na południe od centrum Berlina, już za granicami miasta, był jedynym lotniskiem dla Berlina Wschodniego. Po zakończeniu prac, planowanym na 2010 – jak powyżej, będzie nosił nową nazwę - Międzynarodowy Port Lotniczy Berlin-Brandenburgia (Flughafen Berlin-Brandenburg International). Nawet przed rozbudową i przebudową robi on spore wrażenie na przybyszu z Polski. Szczególnie dzięki świetnej sieci połączeń z całym miastem, nie opartej niemal wyłącznie na monopolu taksówkowym.
Jest on przeznaczony głównie dla urlopowiczów, usytuowanym na południowy-wschód od Berlina centrum przylotów i dolotów. Stacja kolejowa przy lotnisku Schönefeld połączona jest z siecią niemieckiej kolei Deutsche Bahn (DB) kolejkami miejskimi: Airport Express Schönefeld i linią S9. Lotniskowa stacja kolejowa leży w odległości około 500 m od lotniska. Pomiędzy lotniskiem i lotniskową stacją kolejową co 10 minut kursują autobusy. Można także dotrzeć do niej pieszo.
A następnie można się zwiedzaniu miasta, które obecnie wydaje się rzeczywiście znajdować w nieustannej rozbudowie. Okazało się bowiem – jak mówią mieszkańcy – że część zachodnia miasta, po zjednoczeniu, stała się niezbyt atrakcyjna. Tak odbywa się najwięcej zmian – postają takie obiekty jak słynny Podstamer Platz (dzieło, skądinąd, niedoszłego wykonawcy krakowskiego Nowego Miasta). I gdy trzeba spędzić wieczór – czy to siedząc w kawiarni, pubie, bądź restauracji, a rozpocząć go bardziej kulturalną rozrywką (kino, teatr, filharmonia) – to takie atrakcje oferuje w zasadzie tylko starsza część miasta.
Również dla ludzi młodych dawny Berlin Wschodni ma o wiele więcej uroku, i wolą oni imprezować właśnie w tej części miasta. Oraz wynajmować mieszkania. Mieszkanie, na sposób berliński – jak mnie pouczano – to coś, co przypomina trochę próbę wygospodarowania nieco intymnej przestrzeni z kwaterunkowych mieszkań w Polsce. Kuchnia najczęściej jest kabiną prysznicową osłodzoną gdzieś w kuchennym rogu, a zdarzyć się może, że toaleta będzie znacznie dłuższa, niż zazwyczaj się widuje – oraz znacznie węższa – wręcz do tego stopnia, że wykonanie skrętu ciała w niej nastręczać będzie mogło wiele kłopotów. Bo cóż można zrobić z dziewiętnastowieczną (głównie) architekturą użytkową, by przystosować ją do wymogów naszego czasu? – nie pozostaje nic innego, jak kombinować. Co czynią Berlińczycy. Dlatego najlepiej, i najprzyjemniej zarazem, gdy zdecydujemy się odwiedzić Berlin – starajmy się wyszukać tam przyjaciół, i na kulka dni zamieszkać z nimi. Bo nikt nie da nam takiej wiedzy o miejscu, żaden przewodnik, muzeum ani galeria – jak spacer z tubylcem.
Przy czym pojęcie tubylec jest w odniesieniu do Berlina mocno mylące, bo miasto przyciąga do siebie jak magnes ludzi, którzy nie tylko nie urodzili się w Niemczech, ale których w ogóle trudno uznać za obywateli tej części świata. Co jednak jest kuszącego w mieście dla przybysza? Swoboda, tolerancja, zupełnie inny, jakby zdrowszy klimat, niż w wielu miejscach Europy. Oraz: perspektywa zarobku, zrobienia własnej wystawy, chęć studiowania, pragnienie pomieszkania przez czas jakiś. A Berlin jest coraz bliżej Polski – dzięki lataniu właśnie. Szkoda jednak, że likwiduje się niektóre tanie połączenia, jak choćby działające jeszcze jakiś czas temu loty z Balic.
Oficjalnie przyszłość należy berlińskiej komunikacji lotniczej należy bezwzględnie do portu Berlin Schönefeld. Dawny centralny port lotniczy byłej NRD zastąpi dwa pozostałe porty lotnicze, usytuowane obecnie na terenie zjednoczonego Berlina. Jego lokalizacja na obrzeżach jest idealna (gdy ma się w planach jego rozwój również w przyszłości) natomiast to właśnie głównie położenie dyskwalifikuje pozostałe dwa lotniska. Tyle, że ciekawe jest, czy te zmiany dotyczyć będą również Polaków?
Tempelhof i Tegel, położone w centrum miasta, nie mogą rokować rozwojowych szans na przyszłość. Bodaj ze względów przestrzennych ich rozwój jest niemożliwy, a biorąc pod uwagę to, że od komunikacji lotniczej zależeć będzie – w niedalekiej przyszłości – niemal cala światowa łączność – położenie okazuje się być decydującym czynnikiem przesądzającym o likwidacji. Chodzi również o spokój mieszkańców – by zapewnić jak największe wyciszenie mieszkalnych części miasta.
Berlin, będący obecnie wielkim placem budowy, wpisuje również w swój plan remontowy kwestię lotnisk, nie bez powodu w ich jak najlepszym funkcjonowaniu widząc bardzo ważny czynnik nieustannego rozwoju miasta i regionu. Bo dzięki nim każdy przybysz będzie mógł w jak najkrótszym czasie doświadczyć niezwykłego klimatu miasta.
MŚ
Post a Comment